26 listopada 2014

"Gra-sza"czyli sukienka dla Potomkini

Witam!

Miałby być szał pał na TDS (tydzień szycia dzieciom), który trwał od 17- 24 listopada i ...klops. Sukienka była gotowa, ale Modelka wciąż niechętna do współpracy, do tego aura chmurna, ciężka i ciemna..., co nie sprzyjało fotom nic a nic.

Dziś udało mi się Młodą zbałamucić, choć aura ... szkoda pisać. Oto co osiągnęłam...


Co do danych technicznych...ma swoje wady, ale jest to model najbliższy ideału ze wszystkich moich dotychczasowych. Mam doń własnoręcznie sporządzony wykrój, więc jest baza, a nie jak zwykle wielka improwizacja :)
Wniosek z tego taki: szyj, szyj, szyj, jeśli chcesz dobrze szyć.

Parafrazować tę złotą myśl można dowolnie, w zależności od potrzeb.


Jak widać jest z dzianiny i po raz pierwszy ze ściągaczem. Niestety ściągaczem musiałam ratować zbyt głęboki dekolt. Układa się więc daleko od ideału, ale jest kolejny krok do przodu.


Co jeszcze... rękawy. Po raz pierwszy są reglanowe. Nie podwijałam ich i nie zakończyłam ściągaczem, choć się bardzo prosił, ponieważ po prostu mi nie pasował. Są więc zabezpieczone przed troczeniem się i będą dowolnie podwijane do środka lub na zewnątrz.


Kieszonka z tej samej dzianiny, tylko w szarym kolorze. Zamysł jest z niej wyczarować spodnie dla siebie! Ha, oto jest wyzwanie! Jak widać i mnie dzianina wciągnęła...cóż, wygodna jest i tyle.

Teraz zmóżdżam się nad kształtem spodni dla mnie i jak to przenieść na papier, żeby nie spaprać.
Może kiedyś efektem się pochwalę.

Tymczasem idę czytać pod koc.

Trzymajcie się ciepło i zdrowo!





22 listopada 2014

Sobotni cykl... "Into the Wild" reż. Sean Penn

Witam!

Jesień mija, zima idzie,... i mnie wzięło na sobotni cykl.
Obiecuję  nie obiecywać regularności. Będzie jak mnie natchnie :)

Dziś o klasyku, o ikonie, o filmie "Into the Wild" ("Wszystko za życie") z 2007 roku, który wbił mnie w fotel kilka lat temu, a bardzo niedawno zachciało mi się go obejrzeć raz jeszcze.



Scenariusz i reżyseria - Sean Penn, powszechniej znany jako aktor.
Muzykę do filmu tworzył m.in. Eddie Vedder (lider amerykańskiego zespołu "Pearl Jam"). Dla mnie to kolejny wielki atut. Jestem oddanym, starym i wielkim fanem tego pana. 

A o czym jest ta historia? O młodości, naiwności, buncie, chęci powrotu do krwiobiegu natury, szukaniu siebie, szukaniu sensu i dojrzewaniu.
Bohater (Chris) to młody chłopak (postać prawdziwa), który właśnie skończył studia i przed sobą ma karierę, robienie pieniędzy, zakładanie rodziny..., ale to wszystko odrzuca. Postanawia na przekór wszystkiemu samotnie wyruszyć stopem na Alaskę, by żyć w harmonii z przyrodą na jej na łonie. Nie chce powielać utartych scenariuszy życia ani wchodzić w kolejne, jakby to nazwał Gombrowicz, "gęby". Woli żyć po swojemu. Wybiera wolność i prawdę. Odrzuca materializm i zakłamane relacje. Buntuje się przeciwko powszechnemu, bezdusznemu "mieć" i sztucznemu "być". Jest jak uwspółcześniony Święty Franciszek; ufa, że sens i szczęście odnajdzie w otoczeniu przyrody. Czy znajdzie?

Historia wydaje się być klasyczną opowiastką o młodzieńczych marzeniach, nieco naiwną, wyidealizowaną (bohater), słodko - gorzką ,..., najlepiej jednak przekonać się o tym na własne oczy.

Jest to kawał dobrego kina drogi, z pięknymi zdjęciami i świetną muzyką!

To film, który doceni każdy... pod warunkiem, że ma w sobie choć odrobinę Chrisa :)

Miłego seansu!




19 listopada 2014

Creative Blog Tour

Witam!

Zostałam nominowana do zabawy przez Kamilę 
z bloga bartosikowo

Kamila to kobieta, która tworzy cuda w branży scrapbookingowej; kartki,  bileciki, exploding boxes, pamiętniki, itd. itp.  Twórcza, pracowita, dokładna. Wyobraźni, pomysłów i chęci do samorozwoju jej nie brakuje! Wciąż zgłębia nowe techniki i podejmuje nowe wyzwania. Pasja i perfekcja, to z pewnością cechy ją charakteryzujące. Szacuneczek!

Nominację od Kamili przyjęłam, się nią przejęłam i teraz będę się pocić nad odpowiedziami :)

1. Nad czym obecnie pracuję?
Obecnie nad niczym, jeśli wziąć pod uwagę fazę materializowania się tworu, ...ale na brak pomysłów nie narzekam, co czasami jest moim przekleństwem. 
Obecnie w głowie mi siedzi tunika dla Młodej, coś na kształt workoplecaka, kolejny kocyk oraz komin na drutach. Wszystko to teraz się mieli i przybiera formy, kształty i kolory. Zobaczymy co z tego wyniknie :)

2. Czym moja praca różni się od innych?
Nie mam zielonego pojęcia. 
Z pewnością nie znoszę powielania i tego unikam jak ognia. Lubię też dobre materiały. Nie tylko wygląd i pierwsze wrażenie mają dla mnie znaczenie, ale trwałość i jakość stworzonego tworu, no i jak najlepsze wykonanie, ale to raczej cecha wszystkich twórców.

3. Dlaczego tworzę i piszę bloga? Jak wygląda mój proces twórczy?

Powód blogowania jest banalny - próżny ekshibicjonizm, potrzeba słów uznania i kop do dalszego działania.  Komentarze dają zastrzyk energii i to nakręca na coś nowego. To jak łapanie energii od fanów na koncercie. Dawka jest tu inna i kop nie taki, ale założenie to samo. 

A proces twórczy...Zwykle jego początkiem jest prozaiczna potrzeba lub kaprys. Potem jest zdjęcie kogoś, czegoś,  gdzieś. Jest ono fizyczne albo zrobione moim okiem. Z tych zdjęć najważniejsze są kolory, możliwość ich łączenia. Potem przychodzi czas dojrzewania. Niektóre pomysły leżakują dość długo. Wtedy to formuje się "ostateczny" kształt, faktura, kolory,... projektu. Realizacja zaś jest wolną wariacją procesu poprzedniego :) Zawsze coś zmieniam, zawsze nagle przychodzi do głowy coś jeszcze... 
Piszę, jakbym tworzyła mega kolekcje do najznamienitszych domów mody, a ja tylko skromny, domowy twórca jestem.


Nominacja powinna biec dalej, więc posyłam ją do ....
Twórczyni bloga jakatya 

Kaśki nie poznałam nigdy w realu, ale moim zdaniem to kobieta z "jajami", poczuciem humoru, maszyną, hafciarką, piękna córą w roli modelki i milionem pomysłów :)
Projektuje, szyje, haftuje, przerabia... słowem człowiek orkiestra :) Lubię oglądać efekty jej prac, jak i czytać jej bloga. 

Nie każdy lubi takie zabawy, nie wiem zatem czy podniesie rękawicę, nie miałam czasu się skonsultować :) Powiedziano mi, że trzeba wyrobić się w 3 dni i chyba zdążyłam :)

Niezależnie od wszystkiego zachęcam do zajrzenia do obu dziewczyn!

Dobrych emocji!!


15 listopada 2014

Wrzosowo mi...

Witam!

Znacie książkę i film "Wichrowe Wzgórza"? Ja uwielbiam jedno i drugie :) Zawsze marzyłam o tym, żeby "...pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko...", ale jeszcze nie dane mi było wrzosowiska zobaczyć. 
Póki co przed Państwem tylko wełna w wydaniu wrzosowym.



Komplet dla Młodej, która po licznych wirusach i perypetiach wreszcie zgodziła się troszkę przypozować. Modelka dochodzi do siebie, za to fotografa w kościach łamie, dlatego sesja w pieleszach domowych :) Ale nie ma co narzekać, taka pogoda.



Myślałam o dorobieniu uszu albo buźki do czapki,...ale ostatecznie została wersja surowa. Lubię jednolite kolory, a ten do tego jest bardzo wyrazisty, więc...ostało się bez kombinacji.




Może jeszcze rękawiczki powstaną, bo włóczki mi zostało, ale u mnie na rękawice jeszcze za ciepło.

Szykuje się wkrótce kolejny komin. Tym razem na drutach :) Odświeżam sobie ich obsługę i póki co ćwiczę różne wzory na starej włóczce akrylowej. Ot i tyle.

Zmykam grzać się przy grzejniku z kubkiem ciepłej herbaty. Pled na kolana, druty w dłoń i mam zamiar zdrowieć :) Jeszcze mi tylko fotela bujanego brakuje i koka na głowie :)

Trzymajcie się zdrowo!

10 listopada 2014

Z miłości do miodu ...

Witam!

Czas jesieni nastał totalny. Z nią i chłód, i chmury niskie, i myśli cięższe, i czas herbaty z miodem i z cytryną, i czas wełen oczywiście, ...
Przygotujcie się więc na wysyp szyjotuli i czapek, i tym podobnych :)

Robienie na szydełku, tudzież drutach (o których ostatnio myślę ) ma wiele zalet, do jednej z nich na pewno zaliczyć można niejedzenie, chyba że ktoś opanował tę sztukę bez udziału rąk. Do tego dodałabym wyciszenie. Jak się szydli, to się szydli i już. Głupie myśli znikają. Także tego tego, jak widzicie same plusy. Na zimę i jesień zajęcie idealne!! 
Dlatego szydła/druty w dłoń :) Zachęcam i polecam!

A przechodząc do meritum...dziś pierwsza odsłona jesiennych dodatków - "Miodownik".
Szyjotul dwa razy wokół głowy. Mam szary płaszcz, więc będzie jak znalazł. Baaardzo podobny do "Dziurawca Truskawkowego"

Zdjęcia niestety są jakie są. Przyznaję się bez bicia, w pomieszczeniach kiepawo mi wychodzą. Po każdym umieszczonym poście obiecuję sobie, że następnym razem zrobię w plenerze, że inaczej, że fajniej..., ale spacer z (czasami nieokiełznaną) Latoroślą i wózkiem, plus aparat, zakupy i gadżety do obfotografowania...hmm. Dlatego kiedyś będą, kiedyś na pewno :)

Tymczasem oto i foty. Na słowo musicie mi uwierzyć, że poniższy szyjotul kolor pięknego miodu ma, a nie zszarzałej żółci :)


Do sesji specjalnie nazbierałam jakichś resztek spadów jesiennych. Nie łatwe to było! Do tego wyobraźnia artystyczna mnie poniosła, więc z wyrozumiałością proszę :)


Tu niecierpliwy Pomagier, a właściwie Jej rączka. Znudziło się Asystentce trzymanie tylko zatyczki do obiektywu.

No i tu ja opatulona "Miodownikiem". Tył...
i bok. Jak zresztą doskonale widać :)

A co tam u Was? Miewacie napady jesiennych nastrojów? Jak sobie z nimi radzicie?
Pozdrawiam ciepło! I do wkrótce!

1 listopada 2014

Wyniki!!!!

Witajcie!

Tak na mega szybko wyniki!

Za udział Totalne dzięki wszystkim :))

Jak wiecie konkurs odbywał się dwutorowo i ilość chętnych na fb mnie mocno zaskoczyła :)

Trudność konkursu polegała na tym, że nie wszystkie portmonetki z różnych względów nie zostały zamieszczone tu, więc... było skomplikowanie :)

Przechodząc do rzeczy... wszystkich portmonetek do czasu rozpoczęcia konkursu stworzyło się 69!

Co ciekawe, nikt nie trafił :(

Najbliżej jednak była Pani Sandra Krysiak (uczestniczka z fb) ze swoim typem 70.

Ot i tyle!

Dziś zero zdjęcia :)

Dobrego Weekendu!