31 maja 2016

Panda Girl

Witajcie!

Sporo się u mnie ostatnio zaczęło dziać. Po powrocie z wakacji miałam mały zastój, ale potem...

Najpierw przełamałam się (hurrrra) i wreszcie uszyłam coś dla Zosi. Ta dzianina w pandy czekała dłuuugo, aż się doczekała.


 Wykorzystałam wykrój na bluzkę z Ottobre. Dodałam sporo od siebie. Dół przedłużyłam i poszerzyłam,a rękawy skróciłam. Ściągacz na dole pełni funkcję przedłużającą i kolorystycznie wykańczającą. A kieszonka to absolutna konieczość! Na skarby wszelakie.


Pierwsza sesja była w domu, druga w plenerze i trochę tych zdjęć dużo, ale nie mogłam się powstrzymać i macie sporo do oglądania.





Sukienka zrobiła furorę w przedszkolu, więc dumnam jak paw! Na fali emocji zamówiłam kolejne materiały, tylko kiedy ja te wszystkie plany zrealizuję...znacie to uczucie? Ech...

Poniżej moje ulubione trzy zdjęcia!






A najważniejsze na koniec. 
Wreszcie pokonałam swój strach i postanowiłam spróbować swojego szczęścia w lokalnych jednodniowych targach rękodzielniczych. 
O stresie i wątpliwościach nie będę Was tu zanudzać, ale jest i to duży!
Z drugiej strony raz kozie śmierć i zobaczymy co z tego wyniknie.

Wystawiam tam swoje portmonetki, torby i plecaki.
Zatem jeśli ktoś z Was albo Waszych znajomych będzie w Barcelonie 11 czerwca (sobota), serdecznie zapraszam na HGE do miejsca zwane "Menzanina" (c/Ramon y Cajal 2) w godzinach 11-21.

Ci, którzy wpaść nie mogą, trzymajcie za mnie kciuki...żebym ze stresu nie zwiała!

Teraz siedzię, dłubię, ogarniam wizytówki, naklejki, myślę nad metkami, dorabiam plecaki...także nudy nie ma! 
A co u Was?

Uściski!

9 maja 2016

Włóczykij...

Witam!

Jak byście mieli wybrać postać z Muminków, która najbardziej byłaby Wami, to kogo byście wybrali?
Do mnie chyba najbardziej pasuje Włóczykij, przynajmniej ja tak siebie widzę. No i lubię się włóczyć, i po okolicy, i po świecie. Wy też?

Jak byłam piękna i młoda dostawałam od mamy kieszonkowe, które szło na najpotrzebniejsze wydatki (w liceum piwo i fajki oczywiście ;)), a także na sylwestra i wakacje. Takie to wtedy były moje priorytety. Sylwester zwykle był w górach, wypad wakacyjny nad morzem i zawsze było w dechę!

Pierwszy wypad za granicę to oczywiście Czechy, gdzie już w Kudowie Zdrój albo mi ukradli, albo sama gdzieś posiałam portfel z całym zapasem gotówki! Współtowarzysze podróży zatem (wszystkich kocham!) dzielnie mnie utrzymywali, łącznie ze spontanicznym wypadem do Pragi.

Potem była Ukraina stopem do Przemyśla i dalej autobusem do Lwowa, a później było coraz dalej, inaczej...

Zawsze marzyłam o wędrowaniu stopem, o niespiesznym podążaniu przed siebie, z  niekoniecznie określonym celem, z plecakiem pełnym puszek (nie tylko z konserwami)..., ale wyszło inaczej. Wtedy nie zrealizowałam wiele z tego, co chciałam, więc teraz zaspokajam swój nieskończony apetyt powsinogi.... w bardziej cywilizowany sposób, inaczej, ale też się liczy :)
Priorytety wyjazdowe zostały mniej więcej te same, a piwo i fajki zamieniłam na motki i materiały.

A dlaczego ja w ogóle o tym piszę? Bo jutro znowu wyruszam w świat i przed wyjazdem chciałam Wam pokazać dwa letnie plecaki, które zmajstrowałam. Tym razem mam więcej materiału, więc mogę uszyć ich kilka :)

Na duże wyprawy się nie nadają, ale na plażę, piknik, rower itp. są idealne.
Solidne, wygodne (sama mam jeden w ciągłym użyciu), pojemne i letnie, no i dwie ręce wolne!

Teraz kilka zdjęć :)

czerwono - biały


 granatowo-biały


No i naprawdę sporo pomieszczą! Oto dowód!

Ot i tyle!
Ech...rozmarzyłam się tymi wspominaniami...

Ciepło Was pozdrawiam!

Włóczykij ;)

3 maja 2016

Plony...

Witam!

Tak, dziś znowu Wam pokażę plony współpracy z szydełkiem. Kolejna seria torebek. Po co? Bo lubię, bo tak i być może będę miała okazję gdzieś je wszystkie pokazać..., ale nie zapeszam. Tajemnicę zdradzę w drugiej połowie maja, o ile będzie co zdradzać :)

Póki co dwie klasyczne listonoszki z tzw. resajklingowej taśmy (pisownia fonetyczna) oraz jedna ze sznurka (nieco większa). Ten sznurek to moje ciekawe odkrycie, ponieważ waży mniej, a równie dobrze się prezentuje. Jedyna wada to cena :)

Teraz przejdźmy do rzeczy, czyli zdjęć!

"Trójlistna Koniczyna"


"Lady Jeans"


"Morza szum"


Wszystkie z paskiem ze sztucznej skóry, wszystkie z bawełnianą podszewką i zamknięciem magnetycznym. Ostatnia jest z w/w sznurka.

AUTOPROMOCJA: Do 5 maja taka mała promocja, przy zakupie dowolnej torebki i portmonetki za wysyłkę płaci się tylko raz! W sklepie na DaWandzie.
Koniec reklamy.

Odezwijcie się czasem i miło mi będzie przeczytać czy Waszym zdaniem te torebki są ok czy może kompletnie niepraktyczne? :)

Zostawiam Was z podmuchem lata! :*