Chyba nigdy tak naprawdę nie byłam zwolennikiem czarnego koloru. Podobał mi się i pewnie miałam jakieś czarne ciuchy w swojej szafie, ale raczej wolałam ciemne odmiany niebieskiego i butelkową zieleń...dalej lubię.
Z biegiem czasu jednak mam odwagę nosić także jaśniejsze i żywsze kolory, kwieciste wzory, a czasami nawet i krzykliwe...
Dowodem przemian jest poniższa bluzka.
Kiedyś nie wybrałabym takiej tkaniny za żadne skarby, a tu proszę...
Dawniej nie nosiłam za to czerwonego koloru pod żadną postacią.
W mojej rodzinie wisiał nad nim jakiś zły czar... nie godzien był szanujących się kobiet, a już tym bardziej młodych dziewczyn...
Tak czy śmak nie podobał się on moim rodzicom, nie podobał się z pewnością mojemu Tacie..., więc nie nosiłam...do czasu.
Nie wiem dlaczego i kiedy zaczęłam, ale pokochałam czerwony i bordo. Może był to rodzaj buntu, może odwagi, a może tego i tego i czegoś jeszcze...
Teraz często towarzyszy mi pod wieloma postaciami...na chustach, które kocham...
a które są świetnym dodatkiem i akcentem do stroju,...
na ustach, na butach, torebkach i...na wielu jeszcze innych rzeczach...
Dlatego powstała czerwona spódnica, idealna kompanka do kwiecistej bluzki.
Obie samodzielnie skrojone, zaprojektowane i uszyte.
Jak widać na powyższym zdjęciu wiele czerwonych elementów teraz zdarza mi się nosić.
Nie zawsze jednak mam nastrój na kolor czerwony i kwiaty.
Nie dziś.
Dziś jest w ulubionym kolorze Taty.
Dziś jest czarne.
Dziś jest dzień ojca i dziś właśnie dowiedziałam się, że mojego już nie ma i nigdy nie będzie.
Dziś mam ochotę uciec. Biec przed siebie ile sił w nogach bez czerwonych butów, bez czerwonej sukienki i czerwonych ust. Dziś jedyna czerwień to ta wokół moich niebieskich oczu, niebieskich jakie miał i Tato.
Za wiele jestem Ci bardzo wdzięczna, o reszcie próbuję nie pamiętać.
R.I.P. Siwy Wygibusie!
Pozostanie w pamięci na zawsze.Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńA kolory pięknie pasują do Ciebie.Bardzo fajna bluzka i spódnica.
Dziękuję :*
Usuń