11 lutego 2015

Trochę lata tej zimy...

Witam!

Postanowiłam wrzucić zaległe listonoszki, choć mam świadomość, że niektórzy z Was już je widzieli na fanpejdżu lub instagramie.
Kompatybilności zero :/
Zawsze po raz drugi można popatrzeć  lub ominąć tego posta szerokim łukiem :)

Oto i one.

"Oranżada"


8 lutego 2015

Mój kolejny pierwszy raz...

Witam!

Wspominałam o TDS (Tydzień Szycia Dzieciom) w poprzednim poście. To fajowa grupa szyciowa na fb. Mimo zapału nie udaje mi się regularnie brać udziału w wyzwaniach, ale tym razem nie odpuściłam!

Wzięłam byka za rogi! Było za co, bo uszytek miał być z zamkiem w roli głównej.
Wyzwanie ostatecznie zaliczam do udanych i zdecydowanie niełatwych. Było prucie, używanie słów łacińskich, kombinowanie, ale jest!

Jestem z siebie dumna jak paw.

Oto i ona w kilku zbliżeniach!
Powstała dla mojej Ukochanej Niewiasty.



Wypustka mi wyszła jak talala :) Ostatnia fotka to ukryty zamek, kiepsko widoczny, bo za małą miałam głębie ostrości, no i dlatego, że jest ukryty ;)! Co ja się przy nim umęczyłam to moje!


Tu na łóżku Młodej z Poczforkiem własnej roboty :)


I tu ja, umęczona acz zadowolona creaturra ;)

Dla chętnych zmierzyć się z taką poduchą odsyłam do Marty na tutka.
Poza tym cieszę się, że przełamałam się szyciowo.

Kolory są naprawdę piękne, zdjęcia niestety nie oddają ich w pełni.
A odpowiedzialny za brak Latorośli na zdjęciach jest foch :)

Trzymajcie się ciepło!


31 stycznia 2015

Sza i Bzzz...

Witam!

Panny na wydaniu :)
Jedna pachnąca jeszcze świeżością, druga dojrzała.

Połączyłam je w poście, bo ładnie do sobie kolorystycznie pasują.

Ostatnio mam fioła na punkcie robienia zdjęć. Otworzyłam nieroztropnie konto na instagramie (creaturra_com) i daję tam upust wyobraźni na bazie creaturrowych tworów. Na moje zatracenie je otworzyłam, ale cóż zrobić... wpadłam po szyję.

Póki co przedstawiam Wam:

"Panna Sza"


24 stycznia 2015

Dwa po trzy...

Witam!

Cisza u mnie jak makiem zasiał. Dlaczego? Sama nie wiem.

Za dużo pomysłów, za mało konsekwencji. Chyba to główny powód.

Ze mną jest jak z oceanem, raz przypływ raz odpływ.

Teraz jest coś pomiędzy. Realizuję krótką linię nowych listonoszek. Dziś chcąc przełamać ciszę chciałam Wam przedstawić dwie z...jeszcze nie wiem ilu :)

"Trójniak błękitny vol.2"


29 grudnia 2014

Każda Wariatka ma na sukni kwiatka...

Witajcie!

Czas świąteczny za nami. Uf! Osobiście wolę dzień zwykły.

Wraz z nastaniem wyżej wspomnianego moja kapryśna Modelka zechciała wreszcie wdziać nowe wdzianko! Cud! Nie myśląc długo chwyciłam aparat i tadam!


Młodej czas świąteczny nie dodał kilogramów (szczęściara!), a nawet gdyby, sprytna sukienka niedociągnięcia skrzętnie tuszuje. Chyba muszę pomyśleć o czymś takim dla siebie :)


Tył sztukowany, ponieważ sukienka cięta była z moich niedoszłych spodni :)


 Rękawy wszywane tradycyjne, tym razem podwinięte. Dekolt po ostatniej tunice zwęziłam i ściągacz nie musiał być tym razem aż tak długi.


Dekor, choć kolorystycznie ubogi (powstały z resztek dzianinowych wcześniejszych wytworów), totalnie mi się podoba. Samo uszycie takiej kiecki nie zajmuje mi już dużo czasu, ale dekor... uwierzcie był czasochłonny. Pierwotnie miał być kwiat li i tylko, ale dorobiłam kieszeń - doniczkę (najsłabsze ogniwo sukienki), żeby Młoda miała gdzie chować swoje ostatnio ukochane chusteczki do nosa :)

Ot i tyle.

Teraz szykujemy się na sylwestrowe balety! ;)

23 grudnia 2014

Wesołych!!

Witajcie!

Mam pewien uszytek, który chciałam Wam pokazać jeszcze przed Świętami, ale nie zdążę, więc nie ma co dalej odwlekać i przedłużać.

Przechodząc do rzeczy...


Dzięki, że tu jesteście!!



19 grudnia 2014

O Bałwanie - maniaku mandarynek!

Witajcie!

Wreszcie udało mi się przełamać złą passę. 
Miało być o wyczynach drutowych, miało być o full wypas spodniach z "dresówki"...szkoda słów na przegrane potyczki. 

Póki co finał jest następujący: pogniewana jestem na maszynę, obraziłam się na druty..., ale ze złością u mnie choć gwałtownie, to  krótko.

Wróciłam ze spuszczona głową do moich szydeł ukochanych, otworzyłam torbę z moimi bawełnami tęczowymi i zainspirowana bałwanem-olbrzymem w przedszkolu Latorośli, stworzyłam potwora mandarynkowego!


Najpierw ukradł jedną mandarynkę ze stołu i wpatrywał się w nią jak sroka w kość,...

...potem pożerał ją spojrzeniem Hannibala Lectera, ...

...na końcu zwinął kolejną i ułożył sobie z nich coś na wzór swój i podobieństwo swoje,...

 ...po to, żeby na koniec zapozować do Was i się wreszcie zaprezentować en face.

Tak o to chwalę się moim nowym stworem. Dla chętnych na bałwanka odsyłam do wzoru, z którego korzystałam tu. Niestety w języku angielskim.

Mimo zbliżających się Świąt, jeszcze Wesołych Wam nie życzę, za to nam wszystkim spokoju w tym przedświątecznym szale, w którym zgubić można wszystko co ważne.

Trzymajcie się ciepło!