31 stycznia 2015

Sza i Bzzz...

Witam!

Panny na wydaniu :)
Jedna pachnąca jeszcze świeżością, druga dojrzała.

Połączyłam je w poście, bo ładnie do sobie kolorystycznie pasują.

Ostatnio mam fioła na punkcie robienia zdjęć. Otworzyłam nieroztropnie konto na instagramie (creaturra_com) i daję tam upust wyobraźni na bazie creaturrowych tworów. Na moje zatracenie je otworzyłam, ale cóż zrobić... wpadłam po szyję.

Póki co przedstawiam Wam:

"Panna Sza"


24 stycznia 2015

Dwa po trzy...

Witam!

Cisza u mnie jak makiem zasiał. Dlaczego? Sama nie wiem.

Za dużo pomysłów, za mało konsekwencji. Chyba to główny powód.

Ze mną jest jak z oceanem, raz przypływ raz odpływ.

Teraz jest coś pomiędzy. Realizuję krótką linię nowych listonoszek. Dziś chcąc przełamać ciszę chciałam Wam przedstawić dwie z...jeszcze nie wiem ilu :)

"Trójniak błękitny vol.2"


29 grudnia 2014

Każda Wariatka ma na sukni kwiatka...

Witajcie!

Czas świąteczny za nami. Uf! Osobiście wolę dzień zwykły.

Wraz z nastaniem wyżej wspomnianego moja kapryśna Modelka zechciała wreszcie wdziać nowe wdzianko! Cud! Nie myśląc długo chwyciłam aparat i tadam!


Młodej czas świąteczny nie dodał kilogramów (szczęściara!), a nawet gdyby, sprytna sukienka niedociągnięcia skrzętnie tuszuje. Chyba muszę pomyśleć o czymś takim dla siebie :)


Tył sztukowany, ponieważ sukienka cięta była z moich niedoszłych spodni :)


 Rękawy wszywane tradycyjne, tym razem podwinięte. Dekolt po ostatniej tunice zwęziłam i ściągacz nie musiał być tym razem aż tak długi.


Dekor, choć kolorystycznie ubogi (powstały z resztek dzianinowych wcześniejszych wytworów), totalnie mi się podoba. Samo uszycie takiej kiecki nie zajmuje mi już dużo czasu, ale dekor... uwierzcie był czasochłonny. Pierwotnie miał być kwiat li i tylko, ale dorobiłam kieszeń - doniczkę (najsłabsze ogniwo sukienki), żeby Młoda miała gdzie chować swoje ostatnio ukochane chusteczki do nosa :)

Ot i tyle.

Teraz szykujemy się na sylwestrowe balety! ;)

23 grudnia 2014

Wesołych!!

Witajcie!

Mam pewien uszytek, który chciałam Wam pokazać jeszcze przed Świętami, ale nie zdążę, więc nie ma co dalej odwlekać i przedłużać.

Przechodząc do rzeczy...


Dzięki, że tu jesteście!!



19 grudnia 2014

O Bałwanie - maniaku mandarynek!

Witajcie!

Wreszcie udało mi się przełamać złą passę. 
Miało być o wyczynach drutowych, miało być o full wypas spodniach z "dresówki"...szkoda słów na przegrane potyczki. 

Póki co finał jest następujący: pogniewana jestem na maszynę, obraziłam się na druty..., ale ze złością u mnie choć gwałtownie, to  krótko.

Wróciłam ze spuszczona głową do moich szydeł ukochanych, otworzyłam torbę z moimi bawełnami tęczowymi i zainspirowana bałwanem-olbrzymem w przedszkolu Latorośli, stworzyłam potwora mandarynkowego!


Najpierw ukradł jedną mandarynkę ze stołu i wpatrywał się w nią jak sroka w kość,...

...potem pożerał ją spojrzeniem Hannibala Lectera, ...

...na końcu zwinął kolejną i ułożył sobie z nich coś na wzór swój i podobieństwo swoje,...

 ...po to, żeby na koniec zapozować do Was i się wreszcie zaprezentować en face.

Tak o to chwalę się moim nowym stworem. Dla chętnych na bałwanka odsyłam do wzoru, z którego korzystałam tu. Niestety w języku angielskim.

Mimo zbliżających się Świąt, jeszcze Wesołych Wam nie życzę, za to nam wszystkim spokoju w tym przedświątecznym szale, w którym zgubić można wszystko co ważne.

Trzymajcie się ciepło!

26 listopada 2014

"Gra-sza"czyli sukienka dla Potomkini

Witam!

Miałby być szał pał na TDS (tydzień szycia dzieciom), który trwał od 17- 24 listopada i ...klops. Sukienka była gotowa, ale Modelka wciąż niechętna do współpracy, do tego aura chmurna, ciężka i ciemna..., co nie sprzyjało fotom nic a nic.

Dziś udało mi się Młodą zbałamucić, choć aura ... szkoda pisać. Oto co osiągnęłam...


Co do danych technicznych...ma swoje wady, ale jest to model najbliższy ideału ze wszystkich moich dotychczasowych. Mam doń własnoręcznie sporządzony wykrój, więc jest baza, a nie jak zwykle wielka improwizacja :)
Wniosek z tego taki: szyj, szyj, szyj, jeśli chcesz dobrze szyć.

Parafrazować tę złotą myśl można dowolnie, w zależności od potrzeb.


Jak widać jest z dzianiny i po raz pierwszy ze ściągaczem. Niestety ściągaczem musiałam ratować zbyt głęboki dekolt. Układa się więc daleko od ideału, ale jest kolejny krok do przodu.


Co jeszcze... rękawy. Po raz pierwszy są reglanowe. Nie podwijałam ich i nie zakończyłam ściągaczem, choć się bardzo prosił, ponieważ po prostu mi nie pasował. Są więc zabezpieczone przed troczeniem się i będą dowolnie podwijane do środka lub na zewnątrz.


Kieszonka z tej samej dzianiny, tylko w szarym kolorze. Zamysł jest z niej wyczarować spodnie dla siebie! Ha, oto jest wyzwanie! Jak widać i mnie dzianina wciągnęła...cóż, wygodna jest i tyle.

Teraz zmóżdżam się nad kształtem spodni dla mnie i jak to przenieść na papier, żeby nie spaprać.
Może kiedyś efektem się pochwalę.

Tymczasem idę czytać pod koc.

Trzymajcie się ciepło i zdrowo!





22 listopada 2014

Sobotni cykl... "Into the Wild" reż. Sean Penn

Witam!

Jesień mija, zima idzie,... i mnie wzięło na sobotni cykl.
Obiecuję  nie obiecywać regularności. Będzie jak mnie natchnie :)

Dziś o klasyku, o ikonie, o filmie "Into the Wild" ("Wszystko za życie") z 2007 roku, który wbił mnie w fotel kilka lat temu, a bardzo niedawno zachciało mi się go obejrzeć raz jeszcze.



Scenariusz i reżyseria - Sean Penn, powszechniej znany jako aktor.
Muzykę do filmu tworzył m.in. Eddie Vedder (lider amerykańskiego zespołu "Pearl Jam"). Dla mnie to kolejny wielki atut. Jestem oddanym, starym i wielkim fanem tego pana. 

A o czym jest ta historia? O młodości, naiwności, buncie, chęci powrotu do krwiobiegu natury, szukaniu siebie, szukaniu sensu i dojrzewaniu.
Bohater (Chris) to młody chłopak (postać prawdziwa), który właśnie skończył studia i przed sobą ma karierę, robienie pieniędzy, zakładanie rodziny..., ale to wszystko odrzuca. Postanawia na przekór wszystkiemu samotnie wyruszyć stopem na Alaskę, by żyć w harmonii z przyrodą na jej na łonie. Nie chce powielać utartych scenariuszy życia ani wchodzić w kolejne, jakby to nazwał Gombrowicz, "gęby". Woli żyć po swojemu. Wybiera wolność i prawdę. Odrzuca materializm i zakłamane relacje. Buntuje się przeciwko powszechnemu, bezdusznemu "mieć" i sztucznemu "być". Jest jak uwspółcześniony Święty Franciszek; ufa, że sens i szczęście odnajdzie w otoczeniu przyrody. Czy znajdzie?

Historia wydaje się być klasyczną opowiastką o młodzieńczych marzeniach, nieco naiwną, wyidealizowaną (bohater), słodko - gorzką ,..., najlepiej jednak przekonać się o tym na własne oczy.

Jest to kawał dobrego kina drogi, z pięknymi zdjęciami i świetną muzyką!

To film, który doceni każdy... pod warunkiem, że ma w sobie choć odrobinę Chrisa :)

Miłego seansu!