Dzień dobry!
Nadrabiam zaległości i wrzucam tu wszystko, czego jeszcze tu nie ma, a co mieć bym chciała.
Tytułowa Ruda, to moje dziecko oczywiście, tukany to piękna dzianina, z której ta prosta sukienka powstała, a byczek to druga ukochana przytulanka (po Kłapouchym).
Sukienka w sesji parkowo - bańkowej.
23 stycznia 2017
20 stycznia 2017
Kaptur odsłona trzecia...
Dzień dobry w Nowym Roku!
Jak Wam się zaczął?
Ja nie mogę narzekać. Właśnie wróciłam z ciepłej wyprawy, ale przedtem uszyłam kolejną bluzę z kapturem. Tym razem dla siebie! Sprawdziła się świetnie!
Wykrój powstał jeszcze przed świętami, a kiedy znalazłam trochę czasu i usiadłam do krojenia... okazało się, że pierwotny pomysł padł (miała być cała bordowa) z braku materiału.
Pokombinowałam zatem z resztek po bluzie dla Męża ...
30 grudnia 2016
Piotr in Hood
Czas tyka nie przejmując się niczym i nikim. Niektórzy uważają, że ucieka, inni, że się dłuży...
Fakt jest taki, że Nowy Rok za pasem. Co to dla mnie znaczy? Nic i wszystko. Nie mam żadnych postanowień, żadnych oczekiwań. 2017 potraktuję jak każdy inny, czyli jak białą kartkę.
Nie jestem w obozie musowego świętowania nadejście Nowego ani tegoż świętowania nie neguję. Wolnoć Tomku w swoim domku!
Osobiście, jeśli nigdzie nie wyjeżdżam, wolę codzienność. Ale jeśli jestem w nastroju do zabawy, nie interesuje mnie czy to Sylwester, świątek, piątek czy niedziela.
Jedyne co mi doskwiera w Sylwestra (odkąd mieszkam poza Polską) to smutek. Bardziej odczuwam samotność, dużo bardziej niż w Święta. Chyba brakuje mi wyjazdów i spotkań z dawnymi znajomymi...no i zbliżające się urodziny. Chcąc nie chcąc robię różne bilansy i z usposobieniem Kłapouchego raczej nie wychodzą mi na plus.
Dobrą stroną tych nadchodzących urodzin jest za to zaplanowany wyjazd, więc może chandra urodzinowa za bardzo mnie nie poturbuje.
Żeby zakończyć wpis nieco bardziej optymistycznie, pochwalę się najnowszym uszytkiem. Jest to świąteczny prezent dla mojego Męża. Jakość fot pozostawia wiele do życzenia, bluza nie! Jestem dumna. Szyta bez przymiarek. Z powiększanego szablonu z Ottobre na bluzę nastolatki plus liczne modyfikacje, np. poniższy rękaw.
4 listopada 2016
zmiany...
Lubicie zmiany?
Ja kiedyś nie lubiłam, ale zmieniłam zdanie.
Lubię podmuch nowego, niepewność z tym związaną, ryzyko, skok adrenaliny...słowem dobrze mi to robi.
Spektakularnych zmian jednak nie dokonuję, nie przeczytacie tu o jakichś niesamowitych przedsięwzięciach, jeno o najnowszej "kolekcji" portmonetek ombre , które niejako są moją manifestacją zmiany, przejścia, dojrzewania...
W swojej twórczości niestety nie umiem trzymać się jednej formy wyrażania się, dlatego imam się kilku rzeczy na raz, ostatnio szydełko w natarciu!
Poza tym uwielbiam szukać nowych smaków w kuchni i nie umiem żyć bez zmian miejsca pobytu, choćby na chwilę, choćby za winkiel...stąd moje totalne zamiłowanie do podróży małych i dużych...ot taki ze mnie niespokojny duch :)
Ja kiedyś nie lubiłam, ale zmieniłam zdanie.
Lubię podmuch nowego, niepewność z tym związaną, ryzyko, skok adrenaliny...słowem dobrze mi to robi.
Spektakularnych zmian jednak nie dokonuję, nie przeczytacie tu o jakichś niesamowitych przedsięwzięciach, jeno o najnowszej "kolekcji" portmonetek ombre , które niejako są moją manifestacją zmiany, przejścia, dojrzewania...
W swojej twórczości niestety nie umiem trzymać się jednej formy wyrażania się, dlatego imam się kilku rzeczy na raz, ostatnio szydełko w natarciu!
Poza tym uwielbiam szukać nowych smaków w kuchni i nie umiem żyć bez zmian miejsca pobytu, choćby na chwilę, choćby za winkiel...stąd moje totalne zamiłowanie do podróży małych i dużych...ot taki ze mnie niespokojny duch :)
A teraz czas na kilka zdjęć
Zima
19 października 2016
Street style, skate style...
Joł!
Dziś zdjęcia z ulicy. Zdjęcia z mojej okolicy.
Zdjęcia bluzy, z której jestem bardzo zadowolona, bo moje Dziecię ma na jej punkcie bzika i nonstop w niej fika.
Bez dalszego zbędnego gadania, tudzież taniego rapowania, zapraszam Was na seans fotograficzny z pochmurnego dnia na mojej dzielnicy!
Dziś zdjęcia z ulicy. Zdjęcia z mojej okolicy.
Zdjęcia bluzy, z której jestem bardzo zadowolona, bo moje Dziecię ma na jej punkcie bzika i nonstop w niej fika.
Bez dalszego zbędnego gadania, tudzież taniego rapowania, zapraszam Was na seans fotograficzny z pochmurnego dnia na mojej dzielnicy!
7 października 2016
Jak to liście paproci zawróciły mi w głowie...
Witajcie!
Latem zrobiłam zakupy dzianinowe z miliardem pomysłów na ich wykorzystanie. Niestety teraz strach jest mi je ciąć (są takie piękne)! Czyżby początki szmatoholizmu?!?
Od początku jednak faworytem numero uno były paprocie! Oszalałam na ich punkcie!
Cud, miód i palec lizać!
W głowie miałam bluzkę z kimonowymi rękawami, ale w głowie to ja mam cuda niewidy, a potrzebny był szablon. Ideę zatem zmieniłam i postanowiłam uszyć klasyczny basic.
Szablon wykombinowałam z ukochanej bluzki na stanie i zaczęłam ciachać. Niestety nie uwzględniłam wyraźnej różnicy w rozciągliwości materiałów!! BLUZKA MATKA jest bardziej elastyczna...dlatego BLUZKA CÓRKA wyszła mi tak obcisła, że gram przytyję, a bluzka nigdy przenigdy nie ujrzy światła dziennego i basta!
29 września 2016
3 rzeczy dobre...
Do niedawna miałam (w sumie dalej mam) postanowienie tzw. "3 rzeczy dobrych".
To taki wymyślony trening na koniec dnia. Trening pozytywnego myślenia. Trzeba wykrzesać z siebie tzw. zdarzenia, odczucia, sytuacje,...i to wszystko wg nas ma być dobre. Mowa o ok. 12 godzinach wstecz. Generalnie polecam.
Na początku szło dobrze, potem gorzej, a dziś to ja w ogóle jak młody Werter się czuję (dobra średni, żeby być prawdomównym).
Przed chwilą spróbowałam te 3 rzeczy z siebie wykrzesać i wyszło mi:
- posprzątałaś wszystkie szafki i szuflady w kuchni,
- zrobiłaś zakupy i ugotowałaś pyszne curry z pomidorami i krewetkami,
- ...i tu mi się oczy posikały (nie ze śmiechu)...
Zatem chwilo nie trwaj!
Na koniec tego niezwykłego posta/u wrzucę 3 rzeczy uszyte przeze mnie, które do najświeższych nie należą, ale są dobre.
Plecak nie na prezent.
Plecak, który był prezentem.
I moja bardzo udana, sztukowana, lniana bluzka.
edit: spódnica i torebka też robota własna osobista.
edit: ...podobnie jak Dziecię i jej sukienka.
menadżer gospodarstwa domowego.
P.S. 1 Nie mam zamiaru odnosić się do ostatniego wpisu, sami rozumiecie, że trochę jestem nie w sosie.
P.S. 2 Już nie mam takich długich włosów i mi z tym lepiej jak patrzę na te zdjęcia.
Pozdro!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












