W górę i w dół, w górę i w dół...życiowy roller coaster...
Po chwili ciszy i przerwy wracam fizycznie i psychicznie do Creaturry. Wracam bez spiny. Bez szału i bez wygórowanych nadziei, za to z satysfakcją. Wracam z wreszcie nowym uszytkiem, tym razem dla samej siebie.
Potrzeba matką wynalazku, oto dlaczego powstała ta bluzka. Szłam na parapetów i nie miałam co na siebie włożyć. Motyw stary jak świat. Znacie to?
Zapraszam na sesję z czerwonym jabłuszkiem :)
19 lutego 2017
8 lutego 2017
o torebkach....
Zgodnie z obietnicą daną samej sobie zamieszczam tu twory, których nie udało mi się ogarnąć i wrzucić tu, kiedy jeszcze nowością pachniały.
Tak było z tymi torebkami.
Usiadłam z tym moim pudłem tzw. T shirt yarn i sznurkami i wpadłam na pomysł torebki na drutach wydzierganej.
Do tego znalazłam piękne guziki Swarovskiego i voila!
Tak było z tymi torebkami.
Usiadłam z tym moim pudłem tzw. T shirt yarn i sznurkami i wpadłam na pomysł torebki na drutach wydzierganej.
Do tego znalazłam piękne guziki Swarovskiego i voila!
23 stycznia 2017
O Rudej, tukanach i byku w białe kropki...
Dzień dobry!
Nadrabiam zaległości i wrzucam tu wszystko, czego jeszcze tu nie ma, a co mieć bym chciała.
Tytułowa Ruda, to moje dziecko oczywiście, tukany to piękna dzianina, z której ta prosta sukienka powstała, a byczek to druga ukochana przytulanka (po Kłapouchym).
Sukienka w sesji parkowo - bańkowej.
Nadrabiam zaległości i wrzucam tu wszystko, czego jeszcze tu nie ma, a co mieć bym chciała.
Tytułowa Ruda, to moje dziecko oczywiście, tukany to piękna dzianina, z której ta prosta sukienka powstała, a byczek to druga ukochana przytulanka (po Kłapouchym).
Sukienka w sesji parkowo - bańkowej.
20 stycznia 2017
Kaptur odsłona trzecia...
Dzień dobry w Nowym Roku!
Jak Wam się zaczął?
Ja nie mogę narzekać. Właśnie wróciłam z ciepłej wyprawy, ale przedtem uszyłam kolejną bluzę z kapturem. Tym razem dla siebie! Sprawdziła się świetnie!
Wykrój powstał jeszcze przed świętami, a kiedy znalazłam trochę czasu i usiadłam do krojenia... okazało się, że pierwotny pomysł padł (miała być cała bordowa) z braku materiału.
Pokombinowałam zatem z resztek po bluzie dla Męża ...
30 grudnia 2016
Piotr in Hood
Czas tyka nie przejmując się niczym i nikim. Niektórzy uważają, że ucieka, inni, że się dłuży...
Fakt jest taki, że Nowy Rok za pasem. Co to dla mnie znaczy? Nic i wszystko. Nie mam żadnych postanowień, żadnych oczekiwań. 2017 potraktuję jak każdy inny, czyli jak białą kartkę.
Nie jestem w obozie musowego świętowania nadejście Nowego ani tegoż świętowania nie neguję. Wolnoć Tomku w swoim domku!
Osobiście, jeśli nigdzie nie wyjeżdżam, wolę codzienność. Ale jeśli jestem w nastroju do zabawy, nie interesuje mnie czy to Sylwester, świątek, piątek czy niedziela.
Jedyne co mi doskwiera w Sylwestra (odkąd mieszkam poza Polską) to smutek. Bardziej odczuwam samotność, dużo bardziej niż w Święta. Chyba brakuje mi wyjazdów i spotkań z dawnymi znajomymi...no i zbliżające się urodziny. Chcąc nie chcąc robię różne bilansy i z usposobieniem Kłapouchego raczej nie wychodzą mi na plus.
Dobrą stroną tych nadchodzących urodzin jest za to zaplanowany wyjazd, więc może chandra urodzinowa za bardzo mnie nie poturbuje.
Żeby zakończyć wpis nieco bardziej optymistycznie, pochwalę się najnowszym uszytkiem. Jest to świąteczny prezent dla mojego Męża. Jakość fot pozostawia wiele do życzenia, bluza nie! Jestem dumna. Szyta bez przymiarek. Z powiększanego szablonu z Ottobre na bluzę nastolatki plus liczne modyfikacje, np. poniższy rękaw.
4 listopada 2016
zmiany...
Lubicie zmiany?
Ja kiedyś nie lubiłam, ale zmieniłam zdanie.
Lubię podmuch nowego, niepewność z tym związaną, ryzyko, skok adrenaliny...słowem dobrze mi to robi.
Spektakularnych zmian jednak nie dokonuję, nie przeczytacie tu o jakichś niesamowitych przedsięwzięciach, jeno o najnowszej "kolekcji" portmonetek ombre , które niejako są moją manifestacją zmiany, przejścia, dojrzewania...
W swojej twórczości niestety nie umiem trzymać się jednej formy wyrażania się, dlatego imam się kilku rzeczy na raz, ostatnio szydełko w natarciu!
Poza tym uwielbiam szukać nowych smaków w kuchni i nie umiem żyć bez zmian miejsca pobytu, choćby na chwilę, choćby za winkiel...stąd moje totalne zamiłowanie do podróży małych i dużych...ot taki ze mnie niespokojny duch :)
Ja kiedyś nie lubiłam, ale zmieniłam zdanie.
Lubię podmuch nowego, niepewność z tym związaną, ryzyko, skok adrenaliny...słowem dobrze mi to robi.
Spektakularnych zmian jednak nie dokonuję, nie przeczytacie tu o jakichś niesamowitych przedsięwzięciach, jeno o najnowszej "kolekcji" portmonetek ombre , które niejako są moją manifestacją zmiany, przejścia, dojrzewania...
W swojej twórczości niestety nie umiem trzymać się jednej formy wyrażania się, dlatego imam się kilku rzeczy na raz, ostatnio szydełko w natarciu!
Poza tym uwielbiam szukać nowych smaków w kuchni i nie umiem żyć bez zmian miejsca pobytu, choćby na chwilę, choćby za winkiel...stąd moje totalne zamiłowanie do podróży małych i dużych...ot taki ze mnie niespokojny duch :)
A teraz czas na kilka zdjęć
Zima
19 października 2016
Street style, skate style...
Joł!
Dziś zdjęcia z ulicy. Zdjęcia z mojej okolicy.
Zdjęcia bluzy, z której jestem bardzo zadowolona, bo moje Dziecię ma na jej punkcie bzika i nonstop w niej fika.
Bez dalszego zbędnego gadania, tudzież taniego rapowania, zapraszam Was na seans fotograficzny z pochmurnego dnia na mojej dzielnicy!
Dziś zdjęcia z ulicy. Zdjęcia z mojej okolicy.
Zdjęcia bluzy, z której jestem bardzo zadowolona, bo moje Dziecię ma na jej punkcie bzika i nonstop w niej fika.
Bez dalszego zbędnego gadania, tudzież taniego rapowania, zapraszam Was na seans fotograficzny z pochmurnego dnia na mojej dzielnicy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






