4 marca 2016

domowa masówka...

Cześć i czołem!

Opuszczam się! Tracę motywację do blogowania i ja. Uciekają inni i jakoś takoś dziwnie, kiedy zbudowana mini społeczność rozsypuje się..., ale to chyba tzw. życie, praca, brak czasu, obowiązki, i to, i tamto... rozumiem.
Wszak każdy, kto popróbował życia blogowego wie, że to nie bułka z masłem. To nie tylko coś stworzyć i pstryknąć byle jakie foty, a potem wklepać dwa zdania. A nawet, jeśli są dwa, to się o nich sporo myśli...przynajmniej ja tak mam.

Czasochłonne to zajęcie, więc wszyscy, którzy odchodzą bądź odeszli,...trudno. Tęsknię i będę tęsknić, mając tylko nadzieję, że macie czas na dalsze tworzenie, bo to super zajawka jest!

Z tego powodu po troszę opuszczam się i ja. Ślamazarzę w publikowaniu postów, ale nie w tworzeniu. Chyba.

Dziś pokażę Wam kolejną serię "luksusowych" toreb. Dlaczego luksusowe? Bo są pierwsza klasa! I tyle :) Tak, tak ... jak wejdziecie na moją  DaWandę to zobaczycie, że są dość kosztowne, ale myślę że warte każdej złotówki i czego tam jeszcze.

Pokażę je, bo jestem z nich dumna, bo są piękne (Kokka oczywiście serwuje takie piękne wzory), bo jestem samochwała.

Dość ględzenia.

Oto i one!
"Spring Flower"

5 lutego 2016

Czerwony Kapturek...

Witam!

Ostatnio u mnie było gorąco! Po poduszkowym zamówieniu przyszedł czas na zamówienie od mojej Córki. Pierwszy prawdziwy bal przebierańców, więc stanęłam na rzęsach, ale się udało!

Najpierw na ruszt poszedł koszyk. Po co kupować jak można zrobić?
Czekoladowa taśma, odrobinę czerwonej, szydło i heja!

tak było przed

22 stycznia 2016

Poduszkowelove...

Witam Moi Drodzy!

Szału tworzenia nie ma, ale ostatnio wpadło mi kilka zamówień, więc je realizuję. Nie ma wymówek, nie ma ociągania! Praca wre! :)
Czasami taki kop potrzebny, za co jestem losowi wdzięczna.

Poproszono mnie o poszewki na poduchy. Spiełam się zatem, materiał i inne dodatki nabyłam i do maszyny zasiadłam. Dudniła aż miło przez dwa dni i...efekt mnie satysfakcjonuje, co do codzienności nie należy.

Jedynie słońce spłatało mi dziś figla i odmówiło współpracy przy mini sesji. No cóż...nie można mieć wszystkiego.

oto przed Państwem panna w czerni:
 

4 stycznia 2016

szydełkowe co nieco w wersji xs

Witajcie!

Z okazji nowego roku uraczę Was małymi, szydełkowymi drobiazgami. Oba wydziergane jeszcze w starym roku, ale dzięki żółwiej poczcie dziś dopiero doszły do rąk Adresatów! Taki mini pocztowy rekordzik :)

Klasyczna już w moim wydaniu grzechotka w kolorach kontrastowych to zaległy prezent dla Anielki :)

17 grudnia 2015

Reniferowelove!

Witajcie!

Zdaje się, że to najwyższy czas na ostatni post przed Świętami.

Na nadmiar czasu nie narzekam, wręcz przeciwnie. Prezentów dla najbliższych wciąż brak, a lista rzeczy do zrobienia rośnie.

Ja natomiast zamiast zmniejszać ich ilość,wciąż coś dodaję albo robię tzw. projekty poboczne.

Dziś chciałam Wam pokazać Renifera Czerwone Serce, którego możecie sobie zrobić sami!

Dwa lata temu zrobiłam takich malutkich ozdób ileśnaście na choinkę (i dalej służą). A niedawno usiadłam do filcu raz jeszcze.

Materiały:
filc, papierowy szablon, nożyczki, nitka cienka do zszywania (najlepiej w kolorze filcu), nitka grubsza do wyszywania buzi i oczu oraz zrobienia zawieszki, poliestrowe wypełnienie, ciut umiejętności, czasu i cierpliwości!

Stworzyłam szablon z kartki ksero złożonej na pół (wtedy szablon jest symetryczny) i ... zaczęłam odrysowywać na filcu,

8 grudnia 2015

Wystrzałowa musztarda...

Witam!

Wirusy w naszych czterech ścianach szaleją na całego, ja zaczynam chodzić powoli po suficie, moja Latorośl też. Od tygodnia walczymy z gorączką, kaszlem, i uchem...szkoda pisać. Pewnie doskonale znacie to uczycie. Niestety!

I mimo tego, albo właśnie dzięki temu, w sobotę nagle zaczęłam ciąć dzianinę, której dotąd się bałam. Ze strachu przed spapraniem trzymałam ją w zamknięciu i prawie 2 miesiące tylko na nią patrzyłam... aż ... przyszła kryska na matyska!

Okazało się to być prostsze niż przypuszczałam.
Przejrzałam moje jedyne Ottobre 4/2014. Wybrałam prostą bluzkę (model 16), zrobiłam szablon, przedłużyłam i voila!

1 grudnia 2015

Witajcie!

Lubię zmiany, szczególnie w moim świecie robótkowym. Dlatego ucieszyła mnie prośba koleżanki o komin dla jej Syna. Miła odskocznia od maszyny!

Najsłabiej wprawdzie u mnie z drutami, ale do łatwych (teoretycznie) projektów chętnie się zapalam. Tak było tym razem.

Koleżanka poprosiła mnie o prosty otulacz dla swojego Bąbla. Taki pod szyję, wkładany przez głowę. Wybrałam kolor, druty, włóczkę (Big Merino Dropsa) i heja!

Na początku szło super. Kawka, relaksik na kanapie i oczko za oczkiem. Wszystko piękne, równe, phi... myślałam.