10 lipca 2017

Do łezki łezka, aż będę niebieska...

...bardziej trafnie byłoby szara,

...bowiem o szarych łezkach będzie dziś mowa.

Rok temu, niemalże dokładnie rok temu, kupiłam sobie materiał. 
Leżał i czekał, czekał i leżał, aż się doczekał.

Uszyłam sobie bluzkę. Nieco szerszą niż poprzednie i tym razem z krótkim rękawem.
Za wzór posłużyła mi dawno temu nabyta w sklepie, która jest prosta jak drut, ale ma niecodzinnie lekko bufiaste rękawy i to one właśnie nadają jej uroku. Nieidealnie skopiowałam "bufy, rękawy i dekolt obszyłam lamówką...i voila!

Obecnie moja ukochana, bo przez te łezki taka "najmojsza" ze wszystkich moich.


Poniżej widać troszkę "bufy" rękawów, i trochę ichnią lamówkę oraz obszycie dekoltu (następnym razem niecą ją skrócę, bo ciutkę odstaje).


Modelka ze mnie jak z koziej dupy trąba, ale chciałam przylansować się jakimś zdjęciem z miasta. Zdjęcia zostają, ale lepiej mi wychodzi fotografowanie miejsc beze mnie :)



A tu "selfie" z mistrzem ;)

Taki mały i prosty uszytek, a tak cieszy!

Pozdro!