9 października 2018

O króliczkach i kwiatkach...

Chyba każda dziewczynka kocha króliczki, przynajmniej moja córka tak ma. Kocha je miłością wielką, tuż po psach.
Kiedy zobaczyłam zatem materiał w króliczki, nie wahałam się długo i go nabyłam.
Co więcej, czym prędzej uszyłam z tego tuniko-sukienkę.

Radość była wielka! Wciąż jest!


Tuniko-sukienka klasyczna.
Rękawy i dekolt wykończyłam czarnym ściągaczem.


Dół czarną lamówką.


Do czarnych getrów pasuje pięknie, choć za czarnym moje Dziecię nie przepada, w tej wersji jednak akceptuje.


Tu widać, że jest krótsza z przodu i dłuższa z tyłu.
Trochę to frakowato wygląda, ale mnie się podoba.


Pod koniec sesji energia spadała, ale załapaliśmy się na piękny zachód słońca.


Oprócz sukienki dla Zosi, uszyłam też bluzkę w tytułowe kwiaty. Materiał kontrowersyjny, krzykliwy, ciut cepeliowy, ale od początku miałam wizję, że będzie z niego bluzka do turkusowej maxi spódnicy (post o spódnicy tu ).


Materiał cienki, piękny, nadruk pierwsza klasa. Zaszalałam z kolorystyką ściągaczy, przy rękawach jasna zieleń, ...


...a przy dekolcie błękit.


Dobrze jej z moimi ukochanymi spodenkami i z w/w spódnicą!


Tu creaturrowe uszytki z twórczynią (ja) i nosicielkami (ja i moja córka).

Ale!!! Moja dobra koleżanka, po opublikowaniu tej bluzki na moim koncie instagramowym, napisała, że musi tę bluzkę mieć. I wiecie co? Ma! Mój pierwszy ciuchowy uszytek po raz pierwszy poszedł w świat! Duma mnie rozpiera :)

Tyle u mnie, wielki uścisk dla zaglądaczy :*

Paskowelove...

Czy ja Wam muszę przypominać, że jestem uzależniona od pasków? Chyba nie.
Kocham je w różnych kolorach, szerokościach i postaciach.

Ostatnio szyłam sobie bluzkę w miętowe pasy, a dziś pokażę Wam w żółte. Odcień nie do końca mój, ale krój bardzo mi przypasował.

Szablon wymyśliłam sama. Pas na dole to moja ostatnia fiksacja :) Fajnie zbiera dół i nie wyklucza noszenia bluzki w spodniach czy w spódnicy.


Tak wiem, że to letni projekt, ale dopiero dziś się zebrałam na post.


Zwróćcie uwagę na stójkę. Moim zdaniem ciekawy efekt kontrastujący z resztą.


Podobnie wykończyłam rękawy, a właściwie wyloty na ręce, bo rękawów brak.


Luźna, wygodna i dobrze jej z niebieskim.


Oczywiście materiał stworzenia to cienka, bawełniana dzianina.


Jedna z moich ulubionych bluzek tego lata i jesieni, bo u mnie słońce wciąż piękne, choć poranki i wieczory rześkie.

Coraz więcej mam bluzek swoich i to mnie bardzo cieszy. 
A co u Was na tapecie?

13 września 2018

O firankach, plastikowych torbach i śniadaniu...

Od poniedziałku moje drogie Dziecko poszło do szkoły.
Zatem znajduję czas na realizację starych i nowych projektów.

Tytuł wbrew pozorom posiada wspólny mianownik - FOLIOWE TORBY.
A ściślej pisząc ich brak.

1.Pierwszy projekt dotyczy firanek. Miałam takiej jednej sporo w szafie i pomysł od dawna w mojej głowie...kilka dni temu wreszcie udało się go zrealizować.

Piszę o bardzo prostych torebkach na zakupy. Uszyłam ich sobie cztery w lekko innych rozmiarach.


Każda zaciągana jest na cienki sznureczek (ja wykorzystałam włóczkę bawełnianą).


Głównie używam ich na warzywa i owoce, bowiem większość sklepów w Hiszpanii oferuje foliowe woreczki lub reklamówki. Uznałam, że czas przestać tyle tego używać i jestem z siebie dumna!

Zakupy mieszczą się wyśmienicie.


Kupuję, pakuję, ważę i niosę do kasy. Proste i przyjazne dla środowiska.


Czasami pakuję do siatki kilka rzeczy (np. mango i avocado) i przyklejam dwie naklejki.


Łatwo się je pierze. Są lekkie i przezroczyste.
Same plusy!

Wystarczy wrzucić wszystkie do jednej i na stałe umieścić w swojej torebce lub torbie na zakupy.

Mało czasu trzeba, a jak miło przyczynić się do używanie mniejszej ilości plastiku. 
Gorąco Was zachęcam do uszycia sobie takiego zestawu!


2. Drugi projekt to świeżutka sprawa. Jest to torba na drugie śniadanie.

Właśnie wyszła spod maszyny i sprzed obiektywu. A skąd pomysł?
Z instrukcji przygotowanej przez panią Ewę Brzozowską ze strony allegro.pl na lunch bag. Kliknijcie, a zobaczycie sami. Nieco go uprościłam.


Projekt idealnie wstrzelił się w potrzeby mojej córki i posiadane zapasy materiałów.


Akurat na stanie miałam wodoodporny kawałek we flamingi i resztki grubszej bawełny.
Kolorystycznie zgrały się idealnie.


Wodoodporny materiał jest świetnym rozwiązaniem na puszczające wieczko pudełka na śniadanie.
Do tej pory używałam zwykłego woreczka z bawełny, ale wyciekający sok z owoców plamił wszystko, a teraz mamy rozwiązanie ładne i praktyczne.

Piętą achillesową jest pętelka zrobiona z rozciągliwej taśmy bawełnianej. Jest najmniej estetyczna, ale ważne że całość gra i będzie chronić przed plamami.

Ot i tyle ostatnich uszytków. 
A co u Was na tapecie? Jak Wy staracie się omijać foliowe torby i woreczki? Zainspirowałam? Mam nadzieję :)

18 sierpnia 2018

Sea inspired...

Na końcówkę wakacji uszyłam sobie spódnicę maxi.

Materiał mam od początku czerwca i od pierwszego wejrzenia miał się zmienić w spódnicę maxi właśnie, ale swoje odczekać musiał.


Dzianina pętelka idealnie nadaje się na schyłek lata i jesień, choć kolor może za bardzo letni...?
Zdecydowany wpływ mieszkania nad oceanem czyni mnie fanką mięty i turkusu. Wszystkie moje ostatnie uszytki mają w sobie nuty niebieskiego (klik). I dobrze mi z tym!


Konstrukcja własna. Po raz pierwszy wykorzystałam ją w tej spódnicy, która do dziś mi służy!
Na początku myślałam, że da się tylko wszyć pas z dzianiny, ale podobnie jak w prototypie gumka jest niezbędna, bo leci z brzucha w dół podczas noszenia (co widać na załączonym obrazku).


Kantabryjskie plenery są niezawodne i dobrze grają z moim outfitem :)
 czy to  mur zieleni, czy szuwary, 
 czy szara, naga ściana...

W drodze powrotnej do domu wyrosła nam wieża w paski, które idealnie przypasowały do bluzki (którą też sama szyłam), ...zatem mimo sunących za obiektywem tłumów, przypozowałam i cyk, fota gotowa! 


Na koniec spaceru poprosiłam o jeszcze jedno zdjęcie
nad "naszą" plażą. Za mną pełen przypływ i wiatr co łeb urywa i włosy po swojemu układa,...


...a przede mną Mąż, który dość ma już tych moich sesji i marudzące Dziecię, które zawsze na "sesjach" się nudzi, ... nieprędko więc pojawi się następna foto relacja, choć stos materiałów do mnie krzyczy!

A Wam kto robi zdjęcia?

Ja sobie umiem tylko takie:

Dziękuję za Wasze komentarze :*

13 sierpnia 2018

Kobieta z paprocią

Jakiś czas temu uszyłam sobie jeszcze jedną bluzkę i zapomniałam o niej na śmierć.

Pokazać Wam?

No to pokażę.
Mam bzika na punkcie robienia zdjęć i większość robię ja, chyba że sama na nich jestem..., bo wtedy robi mi je mój Mąż. Nie jest to łatwe zadanie, bo łatwą Modelką nie jestem, ...ale efekty coraz częściej są bardzo zadowalające.

tkanina to dresówka pętelka w kolorze szarym


ściągacz ciemna zieleń, niestety odcieniem różni się od nadrukowanych paproci, dlatego jest tylko przy dekolcie i na dole


rękawy sztukowane i oczywiście 3/4


w lesie znalazłam perfekcyjną ścianę paproci, więc po setce ujęć, udało się wybrać to jedno :))


zdjęcie sprzed kilku miesięcy, ale wciąż aktualne, bo najlepiej wypoczywam właśnie nad oceanem lub w lesie


I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę!

Bluza wygodna i funkcjonalna, tak jak lubię.


12 sierpnia 2018

Poczułam miętę do...

...no właśnie, kto pomoże nazwać kolor?
Wyblakła mięta, kolor rozwodnionego błękitu, a może tzw. kolor agua?

Zwał jak zwał, w ciągu ostatniego 1,5 miesiąca uszyłam sobie dwie nowe bluzki.
Dwie nie byle jakie, bo na NOWYM overlocku! Mam go od dwóch miesięcy i się bardzo cieszę. 
Szkoda tylko, że domowe overlocki nie mają tegoż sławnego ściegu drabinkowego do wykańczania,...ale trudno.

Pierwsza pod nóż poszła cienka dzianina w paski.
Paski kocham nie od dziś i uszytek służy mi fantastycznie!

Najciężej było wykończyć rękawy i dół, bo dzianina mocno rozciągliwa, ale na mojej klasycznej, starej maszynie ścieg do dzianin elastycznych dał radę. 
Nie ukrywam, że nie jest to najbardziej estetyczne wykończenie, ale git.


Rękawy celowo 3/4. Dlaczego? Bo lubię,... choć nie ma dla mnie nic gorszego od wkładania na taką bluzkę np. jeansowej kurtki! Kojarzycie o co mi chodzi? :)


Dekolt wykończony ściągaczem w idealnie pasującym kolorze. Miałam szczęście mieć go na stanie tyle, ile trzeba.

Ostatnio mam pecha, że gdy planuję "sesję" fotograficzną, chmury szczelnie zakrywają niebo i słońca ani odrobiny, ale i tak jest pięknie. 


Od lutego mieszkam w Kantabrii i mimo chmur (albo właśnie dzięki nim) czuję, że to TO miejsce.Czas pokaże czy mam rację. 
Poniżej moja ukochana Costa Quebrada.


Kolejna tkanina, która poszła pod nożyczki to tzw. double gaze czyli muślin, choć dla laików najprościej nazwać by ją było tkaniną pieluszkową, bo z taką właśnie mi się kojarzy. Miałam do niej mieszane uczucia i kupiłam eksperymentalnie z zamiarem uszycia spodenek dla córki, ale... pewnego dnia naszło mnie natchnienie i powstała ...bluzka dla mnie samej.

Oczywiście sesja znowu odbyła się pod niebem gęsto zasnutym chmurami.


Na zdjęciu powyżej podobno wyglądam jak żywa reklama nowego serialu kryminalnego produkcji brytyjskiej...i to komplement :) Fakt, że minę mam delikatnie ujmując "marsową".

Tu z pomocnikiem Fotografa moim ukochanym psem!


Bluzka tzw. własnej konstrukcji, ale konstrukcji w oparciu o intuicję i wiele błędów.
Niemniej dobrze prezentuje się na spodniach, jak i w nich. Do kompletu dołożyłam torebkę własnej produkcji. Co myślicie? Nie jest źle?
To taka opcja a la "francja elegancja". 


Tu wpatruje się we wkurzony ocean.



Spot beze mnie wygląda tak. Pięknie co nie?


A tu spontaniczny c.d sesji dnia następnego. Spontaniczny, bo wyszło słońce!
Wersja "na sportowo" to moja ulubiona wersja.


Dekolt i rękawy wykończone bawełnianą lamówką, dół podwinięty klasycznie.
Na zdjęciu dojrzała kobieta z niedojrzałą jeżyną.


Tu moja ukochana Costa Quebrada w słońcu, czyli lans na klifach


i z widokiem na nowo odkrytą dziką plażę.


I tyle. Wiem, że częstotliwość wrzucania postów jest taka, że ręce opadają. Do tego blogi już są niemodne i czytelników to ja raczej już nie mam. Ale co tam...

Tkanina doble gaze cotton zdała egzamin! Nie trzeba prasować, przewiewna, lekka i dobrze się nosi. Póki co same plusy, mimo pieluszkowych skojarzeń. 
A Wy macie z nią jakieś doświadczenia?

Enjoy! I zostawcie jakieś dobre słowo jak tu zajrzycie, please!