4 listopada 2016

zmiany...

Lubicie zmiany?
Ja kiedyś nie lubiłam, ale zmieniłam zdanie.
Lubię podmuch nowego, niepewność z tym związaną, ryzyko, skok adrenaliny...słowem dobrze mi to robi.

Spektakularnych zmian jednak nie dokonuję, nie przeczytacie tu o jakichś niesamowitych przedsięwzięciach, jeno o najnowszej "kolekcji" portmonetek ombre , które niejako są moją manifestacją zmiany, przejścia, dojrzewania...

W swojej twórczości niestety nie umiem trzymać się jednej formy wyrażania się, dlatego imam się kilku rzeczy na raz, ostatnio szydełko w natarciu!

Poza tym uwielbiam szukać nowych smaków w kuchni i nie umiem żyć bez zmian miejsca pobytu, choćby na chwilę, choćby za winkiel...stąd moje totalne zamiłowanie do podróży małych i dużych...ot taki ze mnie niespokojny duch :)

A teraz czas na kilka zdjęć

Zima


Noc i Dzień

Morza Szum

Wrzosowisko

Babie Lato
A Wy? Czy i jakie zmiany lubicie?

Pozdro!


19 października 2016

Street style, skate style...

Joł!

Dziś zdjęcia z ulicy. Zdjęcia z mojej okolicy.
Zdjęcia bluzy, z której jestem bardzo zadowolona, bo moje Dziecię ma na jej punkcie bzika i nonstop w niej fika.
Bez dalszego zbędnego gadania, tudzież taniego rapowania, zapraszam Was na seans fotograficzny z pochmurnego dnia na mojej dzielnicy!










Zdjęć może z deczka za dużo, ale wierzę, że Was nie znużą!

***
Mąż także złożył zamówienie na taką, ale...nie wiem czy i kiedy się doczeka :)

Model nr 23 z Ottobre 4/2016. Jedyna innowacja to brak sznurka do ściągania kapturka 😂

Dobrego dnia Mili! :*

7 października 2016

Jak to liście paproci zawróciły mi w głowie...

Witajcie!

Latem zrobiłam zakupy dzianinowe z miliardem pomysłów na ich wykorzystanie. Niestety teraz strach jest mi je ciąć (są takie piękne)! Czyżby początki szmatoholizmu?!?

Od początku jednak faworytem numero uno były paprocie! Oszalałam na ich punkcie!
Cud, miód i palec lizać!
W głowie miałam bluzkę z kimonowymi rękawami, ale w głowie to ja mam cuda niewidy, a potrzebny był szablon. Ideę zatem zmieniłam i postanowiłam uszyć klasyczny basic. 
Szablon wykombinowałam z ukochanej bluzki na stanie i zaczęłam ciachać. Niestety nie uwzględniłam wyraźnej różnicy w rozciągliwości materiałów!! BLUZKA MATKA jest bardziej elastyczna...dlatego BLUZKA CÓRKA wyszła mi tak obcisła, że gram przytyję, a bluzka nigdy przenigdy nie ujrzy światła dziennego i basta!



Wykończenie dekoltu i rękawów z tej samej dzianiny metodą a la ściągacz. Z pomocą przyszła mi Paula, za co pięknie dziękuję!


Dół, zgodnie z panującymi trendami w modzie, jest niewykończony i się roluje :)


A ja w nowym uszytku czuję się jak w drugiej skórze. Dosłownie!


A do tego, w przepastnych odmętach mojej szuflady, znalazłam chustę w kolorze liści paproci, która idealnie komponuje się z bluzką. Dlatego dziś nie narzekam i się nad sobą nie użalam, lecz bezwstydnie się przed Wami mizdrzę :)
Pięknego weekendu!

Dziękuje, że jesteście! :*

29 września 2016

3 rzeczy dobre...

Do niedawna miałam (w sumie dalej mam) postanowienie tzw. "3 rzeczy dobrych". 
To taki wymyślony trening na koniec dnia. Trening pozytywnego myślenia. Trzeba wykrzesać z siebie tzw. zdarzenia, odczucia, sytuacje,...i to wszystko wg nas ma być dobre. Mowa o ok. 12 godzinach wstecz. Generalnie polecam.

Na początku szło dobrze, potem gorzej, a dziś to ja w ogóle jak młody Werter się czuję (dobra średni, żeby być prawdomównym).

Przed chwilą spróbowałam te 3 rzeczy z siebie wykrzesać i wyszło mi:
- posprzątałaś wszystkie szafki i szuflady w kuchni,
- zrobiłaś zakupy i ugotowałaś pyszne curry z pomidorami i krewetkami,
- ...i tu mi się oczy posikały (nie ze śmiechu)... 

Zatem chwilo nie trwaj! 

Na koniec tego niezwykłego posta/u wrzucę 3 rzeczy uszyte przeze mnie,  które do najświeższych nie należą,  ale są dobre.

Plecak nie na prezent.


Plecak, który był prezentem.


I moja bardzo udana, sztukowana, lniana bluzka.
edit: spódnica i torebka też robota własna osobista.
edit: ...podobnie jak Dziecię i jej sukienka.

Pozdrawiam, 
menadżer gospodarstwa domowego.

P.S. 1 Nie mam zamiaru odnosić się do ostatniego wpisu, sami rozumiecie, że trochę jestem nie w sosie.
P.S. 2 Już nie mam takich długich włosów i mi z tym lepiej jak patrzę na te zdjęcia.

Pozdro!

3 sierpnia 2016

Na początku było szydełko...

Tak, tak...dawno, dawno temu za siedmioma górami i siedmioma rzekami była sobie dziewczyna, której ukochana Babcia bakcyla robótkowego zaszczepiła. Potem było wartkie młode życie i nie czas na robótki srutki,...a potem dziewczyna dziewczynę na świat wydała i radość w machaniu szydełkiem na nowo odnalazła.
Od Babci i szydełka bowiem wszystko się zaczęło. Klasyczny banał jakich wiele.

a teraz?

...no właśnie, a teraz się mota między szydełkiem, maszyną, drutami i aparatem fotograficznym (dobrze, że haftować jeszcze jej się nie zachciało i kryminałów pisać!)
A co w  tym złego? Niby nic, ale czasami ma poczucie, że to za dużo. Za dużo srok za ogon i niemożliwe, żeby wszystko we wszystkim szło jak trzeba. Że to taki artyzm ze spalonego teatru i rękodzieło ze słomą w butach, ąę rodem z wieś tańczy, wieś śpiewa i haj lajf ze studiem fotograficznym na komodzie.

A to nie haj lajf tylko  super hard lajf jest. Bo żeby mamona z nieba leciała, to łepetyną pustą trzeba ruszyć, a nie dobre chęci jeno i marzenie  mieć.  Każdy głupi bowiem wie, że o kant kupra można te marzenia rozbić, jeśli ... no właśnie jeśli...
a) do łba stosownej wiedzy się nie wleje i ryzykownych decyzji się nie podejmie albo
b) przed lustrem otwarcie się nie stanie i z tych marzeń o dupie Maryni się po prostu dla świętego spokoju nie zrezygnuje.

A do obu jaja trzeba mieć.
Czy ona jaja ma? Oto jest pytanie!
Jak to niektórzy mówią (nie pamiętam kto) ...albo rybka, albo pipka .

Tak mi się te myśli poplątały, że ...na tym poprzestanę i ciąg dalszy banialuków o dziewczynie z supłem zachowam dla siebie.

A teraz przejdę do meritum, wszak nie słowo pisane jest ważne, tylko zdjęcia przecież (jak zwykle robione na gorąco w studiu "na komodzie").

Szydełkowy post, świeże szydełkowe twory zatem.
Voila!

"bukietowa inspiracja"
 



i "tęczowe resztki przędzy"



Serdecznie dziękuję Państwu za uwagę i życzę kolorowych snów oraz dobrego dnia!

Ja udaję się na walkę wagi ciężkiej z bohaterką dzisiejszego posta i jej supłem. Dziś wiem, że skazana jestem na porażkę, ale jutro jest jutro, a nie futro, więc udam optymizm i gardy nie opuszczę.

Dobranoc!

30 lipca 2016

torby, torebki, plecaki...

Tworzę, nie próżnuję. Trochę tego, trochę owego.
Tworzę, bo lubię. Tworzę mimo upałów, mimo strużek potu. Ot cała ja. Syndrom niespokojnych rąk.

Dziś pokażę Wam dwie najnowsze torby i świeżutki plecak, bo uszyty dziś. Ot miałam wenę.

 bakłażanowy komplet

"Fale" w trzech odsłonach



"Kręgi" także w trzech (to moja faworytka)




I na koniec plecak/worek. Super ekstra wygodna rzecz. Sama swój noszę nieustannie.




A wy jesteście zwolennikami plecaków czy toreb? Posyłam Wam zimne uściski, ponieważ żar leje mi się z nieba! Zimne, ale mocne! 
Wkrótce lecę do Polski i liczę na przyjemne 26 stopni :) Trzymajcie kciuki, żeby nie przywitało nas16!

Uściski! I udanych urlopów :*

14 lipca 2016

Rudy, turkusowy, zielony...

Nie mam dziś wiele do powiedzenia.
Trochę za gorąco na myślenie i tworzenie.
Głowę mam na północy Europy. Zasłuchuję się w tamtejszych dźwiękach i odpływam...

Dziś pokażę Wam kilka zdjęć sukienki dumnie noszonej od ponad tygodnia,
Dowód na to, że rudy, turkus i zieleń to zawsze dobre połączenie :)

Gotowi? :)

seria z "domowego studia"


z pleneru obok domu




i z centrum miasta 


P.S. Pomysł (w trakcie szycia), wykonanie i zdjęcia są mojego autorstwa. Dumnam jak paw, choć skomplikowane to to aż takie nie jest, wiem.

Ot i tyle na dziś. Idę zanurzyć się na nowo w północnych dźwiękach.
A Wy macie jakieś skuteczne sposoby na upały?

Pozdrawiam Was chłodno!