18 sierpnia 2018

Sea inspired...

Na końcówkę wakacji uszyłam sobie spódnicę maxi.

Materiał mam od początku czerwca i od pierwszego wejrzenia miał się zmienić w spódnicę maxi właśnie, ale swoje odczekać musiał.


Dzianina pętelka idealnie nadaje się na schyłek lata i jesień, choć kolor może za bardzo letni...?
Zdecydowany wpływ mieszkania nad oceanem czyni mnie fanką mięty i turkusu. Wszystkie moje ostatnie uszytki mają w sobie nuty niebieskiego (klik). I dobrze mi z tym!


Konstrukcja własna. Po raz pierwszy wykorzystałam ją w tej spódnicy, która do dziś mi służy!
Na początku myślałam, że da się tylko wszyć pas z dzianiny, ale podobnie jak w prototypie gumka jest niezbędna, bo leci z brzucha w dół podczas noszenia (co widać na załączonym obrazku).


Kantabryjskie plenery są niezawodne i dobrze grają z moim outfitem :)
 czy to  mur zieleni, czy szuwary, 
 czy szara, naga ściana...

W drodze powrotnej do domu wyrosła nam wieża w paski, które idealnie przypasowały do bluzki (którą też sama szyłam), ...zatem mimo sunących za obiektywem tłumów, przypozowałam i cyk, fota gotowa! 


Na koniec spaceru poprosiłam o jeszcze jedno zdjęcie
nad "naszą" plażą. Za mną pełen przypływ i wiatr co łeb urywa i włosy po swojemu układa,...


...a przede mną Mąż, który dość ma już tych moich sesji i marudzące Dziecię, które zawsze na "sesjach" się nudzi, ... nieprędko więc pojawi się następna foto relacja, choć stos materiałów do mnie krzyczy!

A Wam kto robi zdjęcia?

Ja sobie umiem tylko takie:

Dziękuję za Wasze komentarze :*

13 sierpnia 2018

Kobieta z paprocią

Jakiś czas temu uszyłam sobie jeszcze jedną bluzkę i zapomniałam o niej na śmierć.

Pokazać Wam?

No to pokażę.
Mam bzika na punkcie robienia zdjęć i większość robię ja, chyba że sama na nich jestem..., bo wtedy robi mi je mój Mąż. Nie jest to łatwe zadanie, bo łatwą Modelką nie jestem, ...ale efekty coraz częściej są bardzo zadowalające.

tkanina to dresówka pętelka w kolorze szarym


ściągacz ciemna zieleń, niestety odcieniem różni się od nadrukowanych paproci, dlatego jest tylko przy dekolcie i na dole


rękawy sztukowane i oczywiście 3/4


w lesie znalazłam perfekcyjną ścianę paproci, więc po setce ujęć, udało się wybrać to jedno :))


zdjęcie sprzed kilku miesięcy, ale wciąż aktualne, bo najlepiej wypoczywam właśnie nad oceanem lub w lesie


I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę!

Bluza wygodna i funkcjonalna, tak jak lubię.


12 sierpnia 2018

Poczułam miętę do...

...no właśnie, kto pomoże nazwać kolor?
Wyblakła mięta, kolor rozwodnionego błękitu, a może tzw. kolor agua?

Zwał jak zwał, w ciągu ostatniego 1,5 miesiąca uszyłam sobie dwie nowe bluzki.
Dwie nie byle jakie, bo na NOWYM overlocku! Mam go od dwóch miesięcy i się bardzo cieszę. 
Szkoda tylko, że domowe overlocki nie mają tegoż sławnego ściegu drabinkowego do wykańczania,...ale trudno.

Pierwsza pod nóż poszła cienka dzianina w paski.
Paski kocham nie od dziś i uszytek służy mi fantastycznie!

Najciężej było wykończyć rękawy i dół, bo dzianina mocno rozciągliwa, ale na mojej klasycznej, starej maszynie ścieg do dzianin elastycznych dał radę. 
Nie ukrywam, że nie jest to najbardziej estetyczne wykończenie, ale git.


Rękawy celowo 3/4. Dlaczego? Bo lubię,... choć nie ma dla mnie nic gorszego od wkładania na taką bluzkę np. jeansowej kurtki! Kojarzycie o co mi chodzi? :)


Dekolt wykończony ściągaczem w idealnie pasującym kolorze. Miałam szczęście mieć go na stanie tyle, ile trzeba.

Ostatnio mam pecha, że gdy planuję "sesję" fotograficzną, chmury szczelnie zakrywają niebo i słońca ani odrobiny, ale i tak jest pięknie. 


Od lutego mieszkam w Kantabrii i mimo chmur (albo właśnie dzięki nim) czuję, że to TO miejsce.Czas pokaże czy mam rację. 
Poniżej moja ukochana Costa Quebrada.


Kolejna tkanina, która poszła pod nożyczki to tzw. double gaze czyli muślin, choć dla laików najprościej nazwać by ją było tkaniną pieluszkową, bo z taką właśnie mi się kojarzy. Miałam do niej mieszane uczucia i kupiłam eksperymentalnie z zamiarem uszycia spodenek dla córki, ale... pewnego dnia naszło mnie natchnienie i powstała ...bluzka dla mnie samej.

Oczywiście sesja znowu odbyła się pod niebem gęsto zasnutym chmurami.


Na zdjęciu powyżej podobno wyglądam jak żywa reklama nowego serialu kryminalnego produkcji brytyjskiej...i to komplement :) Fakt, że minę mam delikatnie ujmując "marsową".

Tu z pomocnikiem Fotografa moim ukochanym psem!


Bluzka tzw. własnej konstrukcji, ale konstrukcji w oparciu o intuicję i wiele błędów.
Niemniej dobrze prezentuje się na spodniach, jak i w nich. Do kompletu dołożyłam torebkę własnej produkcji. Co myślicie? Nie jest źle?
To taka opcja a la "francja elegancja". 


Tu wpatruje się we wkurzony ocean.



Spot beze mnie wygląda tak. Pięknie co nie?


A tu spontaniczny c.d sesji dnia następnego. Spontaniczny, bo wyszło słońce!
Wersja "na sportowo" to moja ulubiona wersja.


Dekolt i rękawy wykończone bawełnianą lamówką, dół podwinięty klasycznie.
Na zdjęciu dojrzała kobieta z niedojrzałą jeżyną.


Tu moja ukochana Costa Quebrada w słońcu, czyli lans na klifach


i z widokiem na nowo odkrytą dziką plażę.


I tyle. Wiem, że częstotliwość wrzucania postów jest taka, że ręce opadają. Do tego blogi już są niemodne i czytelników to ja raczej już nie mam. Ale co tam...

Tkanina doble gaze cotton zdała egzamin! Nie trzeba prasować, przewiewna, lekka i dobrze się nosi. Póki co same plusy, mimo pieluszkowych skojarzeń. 
A Wy macie z nią jakieś doświadczenia?

Enjoy! I zostawcie jakieś dobre słowo jak tu zajrzycie, please!