26 listopada 2015

Kokka w natarciu...

Witajcie!

Tak, nie wiem co mi do łba strzeliło z tą serią toreb! Zamiast dziergać szale, szaliki, swetry, kominy, rękawice i czapy, ja dłubię kolejne mimozy. Zamówiłam trochę Kokki ;), zakupiłam pasy pierwszorzędnej skóry i jadę z tym koksem. Powiedziało się "A", trza powiedzieć "B".

Gwoli ścisłości mój Mąż mnie do tego namówił. Jego zdaniem są tego warte, więc te spamujące Was posty to, jakby co, jego wina!

Dziś przedstawię Wam kolejne dwie.
"Blue Leaf" 


oraz "Lady Grey"



Nazwy, że mucha nie siada! Haha kamufluję nico ich prozaiczną oczywistość językiem obcym.

Tu trochę różnych ujęć jednej

i drugiej.

I tyle na dziś. Jestem na haju tworzenia, więc zmykam!

Jakby co, to możecie je nabyć drogą kupną.

Jeszcze jeden pościk i nie będę Was już męczyć tymi pięknymi torbami. Obiecuję :)

Uściski!

8 komentarzy:

  1. Kochana - to Ty nie wiedziałaś, że kokka uzależnia??? ;P
    Mnie też uzależniło spoglądanie na te torby, choć na odległość, a to już dość dziwne zjawisko.... :)
    Wszystkie bym je przytuliła!!! Wszystkie!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że ja zawsze jestem za szarym to w tym wypadku zakochałam się w "Blue Leaf". Piękna torba i świetna tkanina!
    A naj naj to już chyba "Hills of Mordor", ale to nie ten post :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no jeszcze nie ten :) Pięknie Ci dziękuję za uznanie i miło, że wróciłaś!

      Usuń
  3. Uszyć torbę, ech... Wiedza tajemna level high! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach ma wielkie oczy! Dałabyś radę, jestem pewna!

      Usuń
  4. Jestem bardzo na TAK, super te torby!!

    OdpowiedzUsuń