7 lutego 2019

Słoń Malina

Ten, kto tu zagląda od początku wie, że szydełko było pierwsze.
Sztuki władania szydłem nauczyła mnie Babcia Bronia.

Potem było szycie, którego tajniki zgłębiałam już sama (tak, jestem typowym samoukiem).

Ostatnio przechodzę kryzys szycia i nadarzyła się okazja do pomachania szydłem na nowo.
Wybierałam się z wizytą do dawnej znajomej, która ma przeuroczego syna Filipa i postanowiłam coś mu wyszydlić.



Tak zrodził się pomysł.
Realizacja trwała dość długo, bo sama, metodą prób, błędów i wielokrotnego prucia, dochodziłam do perfekcyjnej formy.

W taki sposób narodził się słoń Malina.


Zrobiony jest w 100% wg mojego projektu.


Materiał stworzenia to 100% bawełna, którą można prać.


Oczy bezpiecznie blokowane od środka.


Ogon dodaje mu końcowego szyku i jest  przysłowiową kropką na "i".


Mucha pięknie dopełnia całość.

Cóż więcej mogę napisać...jestem z siebie dumna. Filip polubił zabawkę, szczególnie upodobał sobie gryzienie trąby.

Co do dodatkowych danych: wypełnienie poliestrowe, całość można prać i obowiązkowo mocno tulić. Słoń jest dość duży, bo mierzy 28 cm.

Jest satysfakcja i duma i chwilowa wyrwa w twórczym marazmie, więc same plusy!
Mam apetyt na więcej amigurumi, ale czy mi starczy energii? Trzymajcie kciuki!

3 komentarze: