9 kwietnia 2019

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty...

Witajcie!

Wieki mnie tu nie było, ale nie leżę z założonymi rękami wpatrzona w sufit, oj nie.

Pochwalę się dziś wdziankiem uszytym dla siebie na wiosnę/lato.

Jest to najdłużej szyty ciuch ever! Miałam przy pracy nad nią duże wzloty i bardzo niskie upadki. Od zachwytu i nadziei, po totalną odstawkę projektu.
Głównym powodem był brak wykroju! Metodą prób i błędów wykrój zrobiłam sama na podstawie istniejącej sukienki, choć efekt końcowy nie ma wiele wspólnego z pierwotnym modelem.

Na krześle prezentuje się tak:



Materiał to bawełna kupiona przez pomyłkę w sklepie popcouture.pl 
Bałam się, że na sukienkę się nie nada, bo jest ciut sztywny i za blady i zbyt kwiecisty,... ale jak widać nie wyszło tak źle.


Pierwotnym założeniem było uszycie luźnej sukienki, ale wyglądałam jak w worku, więc doszyłam tunel i tasiemkę wiązaną z boku.


Dzięki temu nieco widać, że mam talię.
Dekolt i rękawy wykończyłam bawełnianą taśmą typu bias. Bardzo lubię wykańczać uszytki w  ten sposób (szybka i wygodna metoda), do tego wybrany kolor lamówki (wybór koloru nie był wcale taki łatwy) nadaje sukience trochę życia (bo kolor trochę mdły :)).


Dół podwinięty klasycznie na dwa razy. Długość w rzeczywistości jest ciut za kolano i jest git, aczkolwiek troszkę dłuższa byłaby lepsza.


Tu ja w wersji "na wariata"


...a tu w wersji "romantico".

Na pewno szycie tej sukienki wymagało ode mnie nieprawdopodobnej cierpliwości i samozaparcia.  Dużo też się przy niej nauczyłam. Rozstawałyśmy i godziłyśmy się kilkakrotnie. Było burzliwie, ale myślę, że będzie z nas dość dobrana para...

Nie jest to do końca "mój styl", ale kobieta zmienną lubi być, więc chętnie ją na siebie zarzucę, kiedy wiosna na dobre się u mnie rozgości i kiedy ochota mnie najdzie.

A co u Was na tapecie?

P.S. Pochwalę się jeszcze jednym. Sesję wykonałam sama z użyciem statywu. Ustawianie siebie, i aparatu w ciągu 10 sekund wcale nie jest takie hop siup. Nabiegałam się przy tej sesji, ale wyszło całkiem zacnie co nie?

1 komentarz:

  1. Piękna jest i totalnie do Ciebie pasuje! Jakbyś się w niej urodziła, serio, powinnaś chodzić w sukienkach. Zdecydowanie!MI się podoba w niej wszystko, kolor,kwiatki, lamówka, fason, a najbardziej TY :)

    OdpowiedzUsuń