11 czerwca 2015

O "Landrynch" czyli o nowym uszytku Creaturry...

Witam!

Czasami szydło/druty, czasami maszyna, a czasami wielkie nic. Tak to u mnie bywa.
Tym razem maszyna poszła w ruch!

Dzięcię się brudzi, ciuchów brak, więc po co iść do sklepu jak można samemu uszyć ;)

Oto i piękny tutek z bloga uszyjmimamo.pl. Kto nie zna, niechaj podąża i wertuje :)
Ja z tutka na spodenki z kieszeniami skorzystałam i mam, a właściwie ma moja Córka. Tu raz jeszcze twórczyni bloga za przygotowanie pracochłonnego tutorialu dziękuję!

Najbardziej zauroczyły mnie kieszenie. Kształt od razu wpadł mi w oko i z tutorialu z pewnością jeszcze skorzystam! 

Tak wyglądają "na sucho" w całej swej okazałości... "piżamowe" (jak stwierdził mój Mąż), tudzież landrynkowe portki.


Nie byłabym sobą gdybym nie pokombinowała. Po pierwsze za wzór posłużył mi nieśmiertelny wykrój na spodenki z wakacyjnej Burdy Kids z zeszłego roku, model 634. Do tego oczywiście kilka spontanicznych modyfikacji. 
Nie myślcie sobie, że nie odbija mi się czkawką ta moja "inwencja twórcza". Było prucie, oj było! Było przeklinanie i w łepetynę się stukanie :) 

Z uwag technicznych: tunelik w pasie gumkę ma, tunele przy nogawkach nie.

Ale jak zwykle nauka nie poszła w las i kolejny krok do przodu.

 Tu ujęcie spodenek "en face".

 Tu zawadiacko z rękami w kieszeniach.

 A tu na siedząco zaduma nad latającą muchą.

Mozaika rozruszanej Modelki na sam finał sesji!

A na koniec wpisu moje małe przemyślenie...
Wydaje mi się, że mam farta. Bowiem pomimo pewnych niedociągnięć, mimo złości, frustracji, zastojów i zwątpień, nie ma nic, dosłownie NIC lepszego, niż móc stworzyć coś własnymi rękami! To naprawdę mega uczucie!!

Wam moi wierni czytacze/podglądacze także gratuluję, bo jesteście często z tej samej bajki!

A tym, którzy jeszcze chleba z tego pieca nie jedli, radzę spróbować, bo smakuje najlepiej i daje duuuuużo nieporównywalnej do niczego satysfakcji!

9 komentarzy:

  1. Święte słowa! A galotki pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zemną zgadzasz :) Wielki całus! Dzięki! i niech moc będzie z Tobą!

      Usuń
  2. Bombowe spodeny. Bardzo mi się podobają zdjęcia :) Córa urocza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie muszę uszyć Majce. Bo koszulek ma bez liku, a ze spodniami cienko - albo w praniu albo mokre po praniu, a czystych suchych czasami brak jak trzeba. Wolę zdecydowanie takie kieszenie od tych wpuszczanych w bok bo to co wkładane od góry górą nie wypadnie :P Świetne portki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie odwrotnie :) Koszulek ilość przerażająco mała, za to sukienek i spodenek..., a te kieszenie naprawdę bombowe. Wpuszczanych z boku też nie lubię, próbowałam raz i dziękuję, wolę te :)

      Usuń
  4. Nie będę oryginalna i znów to powiem - sama słodycz! Całować!! Gilać!! Przytulać!!
    Galotki niezwykłej urody. Intuicja podpowiada mi, że uszycie garderoby o takim stopniu skomplikowania wzoru wymaga opanowania wiedzy tajemnej :) ale warto, oj warto było! Brązowe kropeczki na różowym tle - to jak lukier na pączusiu!!! Pycha, paluszki lizać!

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, zgadzam się stworzyć coś własnoręcznie jest fantastycznym uczuciem, a jeszcze jeśli komuś innemu się podoba, to już raj :)))
    Spodenki świetne Ci wyszły!
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne portaski,a jeszcze śliczniejsza ich właścicielka:)

    OdpowiedzUsuń